podstawowe ubezpieczenia w niemczech bartosz drajling

Ile kosztuje nas oszczędzanie? Czy wszystko jest za darmo?

Często w swojej karierze zawodowej przy omawianiu polis oszczędnościowych i emerytalnych spotykam się zarówno z pytaniami, jak i niedowierzaniem – a to nie jest za darmo ? to coś kosztuje? Muszę za to płacić?

Tak. Odpowiadam za każdym razem. Ponieważ ktoś dla nas inwestuje powierzone mu pieniądze, obraca nimi i przynosi nam zysk, to znaczy, że wykonuje swoją pracę i należy mu się z tego tytułu wynagrodzenie. Użyję innego przykładu. Chodzimy do pracy, wykonujemy powierzone nam czynności i na koniec każdego miesiąca oczekujemy uzgodnionego, zawartego w umowie wynagrodzenia. Pytanie tylko, dlaczego i czy słusznie? Odpowiedź brzmi: tak! Jak najbardziej tak.

Tak samo ma prawo kosztować nas umowa, dzięki której pomnażamy swój majątek. Takich wątpliwości nie mamy zwykle, gdy chodzi o oczywiste umowy lub zachowania od dawna utarte i zakorzenione w społecznej świadomości.

Konsultując się z prawnikiem, czy aby nasza sprawa rokuje szanse na wygraną, musimy za doradztwo zapłacić, choć nie jest to ani sprawa i reprezentowanie nas przed sądem, ani zobowiązanie przez nas adwokata do tworzenia strategii do sprawy celem jej wygrania. Ot, zwykła konsultacja. Wiemy jednak, że prestiż stanowiska poparty jest wiedzą, z której w jakiś sposób korzystamy, a więc wart jest wynagrodzenia. Poza tym, tak się robi, czyż nie?

/ Idąc jeszcze dalej. Posiadamy auto i ubezpieczamy je. Jest taki wymóg. Przynajmniej ubezpieczenie OC. Tak stanowi prawo. Czy je rozbudujemy o część kasko, to już nasza sprawa. Ale po co płacić nawet OC, skoro bezpiecznie jeżdżę ? Dobre pytanie. Jednak to prawo stworzył ktoś w celu naszej ochrony i ochrony naszych interesów, w przypadku szkody. /

Co więcej, płacąc ubezpieczenie auta a nie mając żadnych szkód, przy wymeldowaniu auta lub zmianie ubezpieczyciela powinienem otrzymać wpłacane pieniądze z powrotem, czy nie? Dlaczego będąc obywatelem danego kraju, pracując i mieszkając w nim, płacąc nań podatki muszę płacić za benzynę, dzięki której dojeżdżam do pracy? Są to pytania abstrakcyjne mające jednak zwrócić uwagę Państwa na temat przewodni – czy mam płacić za usługę, która robi coś dla mnie? W świadomości społecznej utarte są pewne wzorce, które trwają tak długo, że nawet nie zastanawiamy się nad sensem ich istnienia. Może jednak czasem warto?

Magiczne pytanie – „ile?”
Przeważająca większość umów oszczędnościowych czy emerytalnych kosztuje nas do końca dni swoich, to znaczy do momentu do którego jest zawiązana. Co to znaczy?

To znaczy, ni mniej, ni więcej, że z wpłacanych np. 100 € miesięcznej składki jakaś jej część przez cały okres zawarcia umowy to jej koszta. Jeżeli przyjmiemy średnio, że 35% kosztów z owych 100€ jest odciągane przez 40 lat, czyli do emerytury, to stwierdzamy, iż umowa taka kosztuje nas łącznie 16.800 €. Kwota taka zaprezentowana przy podpisywaniu umowy odstraszyłaby raczej klienta, więc jest odciągana ratalne (czytaj: miesięcznie) i przy pełnej nieświadomości ubezpieczonego. Czego nie widać, mniej boli.

Jak to możliwe?
Na łamach „Stiftung Finanztest”, czyli miesięcznika niemieckiej Centrali Konsumenckiej (04.2018 – Listy od czytelników) znajdujemy opis sytuacji, gdzie p. Rainer Gallei, posiadacz polisy na życie w Allianz zapytał ubezpieczyciela o wysokość kosztów utrzymania polisy zaraz po informacji, iż w 2017 roku osiągnął zysk z oszczędności rzędu 4%. Odpowiedź firmy Allianz była dosyć osobliwa – „rozumiemy Pańskie zainteresowanie, jednak nie możemy sprostać życzeniu (…). Co było tym bardziej zaskakujące, iż każda firma wie ile wpływa do jej kasy, a ile kapitału ma uzbierane klient. W końcu wysyłają mu rokrocznie zestawienia generowane na podstawie konkretnych wyliczeń. Jak już zostało wspomniane wcześniej, nie jest do końca w interesie ubezpieczyciela podawanie szczegółowych liczb i faktycznych kosztów, tym bardziej, że im większa instytucja, tym większe koszta umowy. Utrzymanie infrastruktury kosztuje.

Poniżej publikujemy nie do końca oficjalną – albowiem pojawia się ona zazwyczaj tylko w wewnętrznych okólnikach lub wyłącznie prasie branżowej – listę kosztów umów poszczególnych ubezpieczalni tworzoną i publikowaną przez BaFin – Instytucję Nadzoru Bankowego i Finansowego. Nie jest to najbardziej aktualna lista – stan z roku 2014 – jednak nie różni się zbytnio od kosztów obecnie, a ma na celu jedynie zobrazować stosunek kosztów, jej składowych, do ceny.

Całkowite koszta umowy składają się z kosztów obsługi polisy oraz kosztów dystrybucji. Te ostanie, to koszta pozyskania umowy, czyli wynagrodzenia dla pracowników zaangażowanych w zawiązanie polisy. Jest to rzecz całkowicie normalna, iż ktoś zarabia, ponieważ zarabia też dla nas. Jednak owe koszta polis, czy to oszczędnościowych, czy to emerytalnych różnią się między sobą. I to często dosyć znacznie.

Credit Life proponuje klientom ubezpieczenie na życie typu Lebensversicherung. W poprzednim roku opisywałem kilkukrotnie w artykułach, jak znikomą rentowność mają tego typu produky – poniżej inflacji. czyli przynoszą straty. Koszty tych umów w firmie Credit Life to 2/3 wysokości wpłacanej składki przez cały okres umowy. To bardzo dużo, jednak szukajmy dalej.

Targo Bank, na przykład, proponuje swoim klientom polisę oszczędnościową Privat Rente Komfort, gdzie koszta biegną już nie przez cały okres umowy lecz tylko (!) przez 18 lat i wynoszą również 2/3 wysokości składki. To już mniej, jednak dalej nam daleko do doskonałości.

Skoro zatem przebrnęliśmy przez temat kosztów umów, pójdźmy krok dalej. Temat ten jest krótki, jednak bardzo istotny i postaram się wyłożyć go najprościej, jak tylko można.

Czynnik rentowy – co to jest ? jakie ma znaczenie?
Czynnik rentowy, czyli tak zwany Rentenfaktor to bardzo ważny mnożnik-dzielnik naszego kapitału, który odpowiada za to, ile dostaniemy faktycznie na rękę, niezależnie od zapisów w umowie, a te bywają bardzo odległe od prawdy. 99% umów typu Riester-, Renten -, Lebensversicherung oblicza klientowi gwarantowaną wysokość wypłacanych miesięcznych świadczeń w danym roku. Wartość ta jest zapisana w umowie. Jednak ma się to nijak do stanu faktycznego, albowiem kilka akapitów niżej jest zwykle napisane, iż…“na każde 10.000 € zebranego wkładu na polisie przysługuje czynnik rentowy w wysokości  np. 25-30€“. Jeżeli przez 30 lat zebraliśmy 30.000 € to otrzymamy, w tym przypadku, miedzy 75-90 € (dosłownie) miesięcznych świadczeń. W przypadku Riester Rente jeszcze mniej, ponieważ świadczenia takie trzeba dodatkowo opodatkować.

Zatem jak widać, konfiguracje kosztów są bardzo różne. Szukając i kopiąc głębiej możemy znaleźć polisy, gdzie Rentenfaktor jest 10-ciokrotnie korzystniejszyAby nie ulec pierwszemu wrażeniu i dopasować optymalnie polisę do naszych potrzeb polecamy konsultacje z wykwalifikowanym doradcą, który sprawdzi dla nas rynek i kondycje różnych ofert.

Pozdrawiam serdecznie – Bartosz Drajling


Opublikowano

w

przez

Tagi: